28 sierpnia 2014

Joko na licu


Cześć!

Jeszcze podczas wakacji w Bieszczadach wzbogaciłam się o nowy róż! Tak wiem, ile ja tego mam itp. Koniec końców nie mam pośród róży takiego, który byłyby moim ulubionym, od kilku miesięcy czaję się na róże inglota, po ich pomacaniu totalnie zaskoczyła mnie ich formuła i pudrowość..Ale nie o tym dzisiaj! Róż z Joko kupiłam za niecałe 16 złotych w małym, słabo zaopatrzonym nota bene sklepie 'Groszek'. 


Po opakowaniu wydaje się jakbym używała go co najmniej pół roku, szybko się dorobiło się rys, a dodatkowo ma tendencję do łapania wszystkiego co się wokół niego w powietrzu znajduje. Dodam, że jak było nowiusieńkie to pięknie lśniło i oczy same nie chciały się oderwać :D.


Od minusów do plusów! Za co go tak polubiłam? Kolor. J1. Morelka i łosoś w jednym. Współgra z opaloną buzią (dlatego go właściwie kupiłam ale ciii...), na buzi utrzymuje się cały dzień. W stu procentach matowy, mocno zmielony i z łatwością łapie się na włosie pędzla. Trzeba być bardzo uważnym przy aplikacji, bo jest mocno napigmentowany, ciężko z nim przesadzić ale kiedy już się to stanie to może się okazać, że aby go rozetrzeć będzie trzeba się porządnie namachać.


Tak na prawdę to dopiero zdjęcia na licu ukazują prawdziwy kolor, same oceńcie czy jest wart uwagi. Według mnie tak, lubię go za to jak wygląda na twarzy i dopełnia makijaż.

Do następnego!

Marta.

4 komentarze:

  1. Zdecydowanie jest godny uwagi, idealny na zbliżającą się jesień :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie się prezentuje na twym licu :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładny, delikatny kolor - myślę że fajnie uzupełnia Twój makijaż :)

    OdpowiedzUsuń